IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruby Mitchell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ruby Mitchell



Liczba postów : 30
Skąd : Lille, Francja

PisanieTemat: Ruby Mitchell   Wto Lip 30, 2013 6:44 pm




Ruby Mitchell
Hyley Williams



Informacje

Data i miejsce urodzenia: 9/11, Lille, Francja
Wiek: 18
Kierunek: literatura
Rok: I


Charakter

Istota rozumna. Tak chyba można ją nazwać, ale nie jestem w stu procentach pewna. Ruby jest osobą, która nie patrzy na konsekwencje swoich zachowań. Najpierw robi, a później nawet nie myśli, ponieważ to już wymaga większej energii do zmarnowania, a ona nie może przeciążać mózgu. Jej życie to wieczna impreza i niekoniecznie taka, jaką zaraz sobie wszyscy wyobrażają. Niektórzy porównują Mitchell do trąby powietrznej, która wpadnie, nie wiadomo skąd i kiedy, narobi bałaganu, porwie krowę i ciężarówkę, po czym bez słowa odejdzie, nikomu nic nie wspominając, bez żadnego ostrzeżenia. Jest za to z niej trochę taka ciepła kluska. Bo uwielbia wszelkie uczucia, które siedzą w człowieku. Uwielbia je wywalać na zewnątrz, niekoniecznie, żeby ludzie widzieli, robi to dla samej siebie. Twierdzi, że to działa jak detoksykacja. I chyba jest w tym trochę racji. Zdecydowanie nie jest machiną bez uczuć. Ma w sobie trochę romantyczki..no dobrze, ma wiele z romantyczki, ale nie widać tego pod jej zasłoną...albo dobra, może widać. Trochę z niej taki filozof. Uwielbia przebywać z ludźmi i bardzo szybko się przywiązuje. Świat widzi na różowo , aż czasami ma ochotę puścić tęczowego pawia, żeby choć trochę pozmieniać te kolory. Wiecznie uśmiechnięta, jest wszędzie, ale często się gubi, nawet jeśli ma iść do sklepu za rogiem, co świadczy o jej wielkim roztargnieniu. Właśnie dzięki temu zyskała swój pseudonim 'nemo'. 'Gdzie jest Nemo' i takie tam. Nie jest do końca normalna, uwielbia pogrążyć się w stanie upalenia i dochodzić do interesujących wniosków, które później zapisze i wyjdzie z tego jakiś dramat w ośmiu częściach. Zadaje mnóstwo dziwnych pytań, wygłasza wywody na tematy, które nijak się z sobą wiążą, dzięki czemu wszyscy wokoło dławią się histerycznym śmiechem, a ona nadal nie wie, co śmiesznego jest w tym, że monarchia konstytucyjna nie opiera się na całorocznym jedzeniu budyniu czekoladowego, a na omawianiu płaskostopia, jako choroby narodu. Zazwyczaj ma słowotok, którego nic nie jest w stanie powstrzymać. Jednak całe to szczęście i różowe okularki czasem znikają, na rzecz agresora. Zazwyczaj odwala jej tak po alkoholu, wtedy na przykład, walnie sobie w ścianę, bez konkretnego powodu, bo się jej przecież należało. Przychodzi też czasem taki okres, w którym ma ochotę na egzystencjalnego pawia. Dlatego właśnie Mitchell jest abstynentem! I, o, po sprawie. Bo żaden człowiek tak do końca nie jest stały. .


Historia

Zaczniemy od dziadków. Henryk Wyspiański wyjechał z Polski na studia do Francji. Tak, oczywiście się zakochał. Niestety, bez wzajemności i pięknej Alexsis nie udało mu się zapłodnić. Całe szczęście, zakochana w nim była cicha Madeleine, z którą się ożenił, bo go oczarowała. Francuzka dała mu córkę, Noelle. Dziwna była z niej dziewczyna, tak przynajmniej mówiono. Ale nie było to nic dziwnego, z Pascalem Mitchellem spotykały się tylko takie dziewczyny. Ta dwójka to idealny przykład licealnej miłości od pierwszego widzenia, która została ukoronowana wpadką. Ale jeszcze zanim o tym, to trochę o rodzicach Pascala - Nina, sto procent krwi francuskiej i Pascal, mieszanka Anglika i Holenderki, mieszkająca w Paryżu, jak cała ta wesoła gromadka. I teraz przechodzimy do historii właściwej. Ruby namieszała w, z pozoru idealnym życiu osiemnastolatków. Zostało im kilka miesięcy do matury, mieli iść na studia, mieli zostać lekarzami, a dziecko miało się pojawić za minimalnie pięć lat. A tu taka niespodzianka! Zapłakana Noelle pod drzwiami Pascala krzyczy, że to jego wina, bo pewnie miał przeterminowane prezerwatywy. Przyszli rodzice skończyli szkołę i zrzucili na barki swoich rodziców opiekę nad noworodkiem. Później postanowili wrócić i wychować dziecko...dwójkę.
***
- MAMO! – To było chyba najczęściej wypowiadane słowo, przez Ruby i jej brata. Tym razem krzyczał Riley. Mała dziewczynka, z warkoczykami, w zielonej sukience siedziała w piaskownicy z narzędziem zbrodni w ręce. W drugiej natomiast miała wiaderko, swoją zdobycz. Kilka minut wcześniej miał je chłopczyk w ogrodniczkach. I wcale nie chciał się z tym czerwonym wiaderkiem rozstawać. Sory, ono było zajebiste. Nikt w mieście takiego nie miał. Ale jak je stracił? Dostał łopatką po łbie. Od swojej siostry, która teraz jak gdyby nigdy nic, siedziała i robiła babki z piasku. – Jestem od ciebie starszy, nie możesz mnie bić! – Pani Mitchell stała przy kuchennym oknie i z malutkim uśmiechem obserwowała swoje pociechy i prawie spaliła kotleta. Nikt przecież nie powiedział, że łatwo jej będzie wychowywać bliźniaki, z wiecznie zajętym mężem.
***
- Co to jest? - Dziesięcioletnie bliźniaki stały w drzwiach jakiegoś wielkiego domu w Londynie i przyglądały się innym dzieciom. Co za ojciec po rozwodzie przeprowadza się do innego kraju?! PASCAL! Dwie dziewczyny i jeden chłopak. I doszła do nich jakaś obca kobieta. Na jaw wyszedł romans ich ojca. Ale nie rozumieli, po co przywiózł ich tutaj. Ani Riley, ani Ruby nie chcieli poznawać swojego przyszywanego rodzeństwa. Nic ich nie łączyło. Kompletnie nic. No, może z wyjątkiem plemników. Rubcia nie mogła uwierzyć w to, że jej ojciec jest tak głupi. I jeszcze kazał im tu zostać do końca tygodnia, a była dopiero środa. Nieznajoma kobieta okazała się jędzą, a jej córki zarozumiałymi pawianami. Nic więc dziwnego, że przez te wszystkie dni, które spędzili razem Mitchell zdążyła rozczłonkować wszystkie lalki Jess i Heather i zbić ulubiony kubek Ruth. A to był dopiero początek. Jedynie Tobias wydawał się być normalny, to też szybko zaczęli tworzyć teorie spiskowe.
***
- Same z wami problemy. – Zapisanie się na lekcje fizyki było bardzo złym pomysłem. Bliźniaki rozwalały każdą lekcję. I nie tylko tą, którą prowadziła pani Colby. Zapisywanie ich do jednej szkoły było bardzo ryzykowne, ba, w ogóle zapisywanie ich do szkoły, było ryzykowne. Powinni mieć nauczanie indywidualne. Nastolatki ( nastolatkowie? nevermind), przechodzący okres buntu. Nic lepszego nie mogło się przytrafić pani Mitchell. To właśnie teraz zaczynało się wymykanie na imprezy. I nie tylko imprezy. Frankie przeżywała swoją pierwszą miłość, przez którą były same problemy. Długo ze sobą nie pobyli, ale dziewczynę nie bardzo to wzruszyło, zdecydowanie za wcześnie. Innych nie było, bo po co, jej priorytetem było dostanie się do AA, wiele nocy zarwała, pisząc wszystko co tylko możliwe, od opowiadań, przez rozprawki, aż po scenariusze. I w końcu stało się, list, który bała się otworzyć, list, który ją przeraził, list, który przeczytał Riley i biedną Ruby wyśmiał...bo przecież on poszedł na inżynierię.




Rodzina

- Pani Mitchell – kobieta do rany przyłóż. Kiedyś, chciała zostać chirurgiem, lecz zmieniła zdanie. Wolała pracować w zawodzie, w którym będzie mogła pomóc słowami, a nie ostrym skalpelem. No, i przecież psychoterapeutka nie zabije kogoś podczas operacji. Pacjent sam się może zabić, skoro ma jakieś haluny, a ta pani z pewnością nie okazałaby się seryjnym mordercom, który zabija swoich pacjentów ich fobiami. Ma czekoladowe włosy, sięgające do połowy pleców i błękitne oczy, o niezwykłym, a nawet dziwnym, odcieniu. Przez całe swoje życie, miasteczko rodzinne opuściła tylko raz...kiedy wyjeżdżała na studia. A i tak daleko nie zajechała, bo wybrała mało, komu znaną uczelnię, w mieście, najbliżej położonym, co było oczywiście wielkim szokiem, dla całej rodziny, bo przecież uzyskiwała świetne wyniki w nauce i z pewnością dostałaby się na Cambridge, ale ona jest wariatką. No, może nie do końca, ma asfaltofobię, serio, jak gdzieś kładą asfalt, to ona z krzykiem zaczyna biegać dookoła, trzymając się za głowę. Najchętniej, to siedziałaby cały dzień w domu z drewna, wśród kicających królików i robiących kupę koni. Duże miasta ją przerażają. No i nie można zapomnieć o tym, że ciągle ma wrażenie, że ktoś ją chce porwać. Ją, albo jej dzieci. Nie chce iść do psychoterapeuty ( nie do siebie, rozdwojenia jaźni jeszcze nie ma. Dobrze powiedziane, jeszcze.) bo uważa, że z nią jest wszystko ok. Ale tak w ogóle to spoko babka.

Pan Mitchell, mieszka w Londynie, żyje 40 lat – krążą plotki, że został poczęty w epoce kamienia łupanego, ale zadarł z jednym mamutem, który jako jedyny aż do dzisiaj potrafił mu się postawić, a teraz powrócił, reinkarnacja i takie tam. Wielka szrama na reputacji tej przepięknej rodziny. Bo przecież matka nie pokazywała, aż tak bardzo, że coś z nią nie tak. Mężunio jednak to widział i znudziło mu się życie z taką kobietą, wiecie, za ładna była dla takiego wielkiego kolesia z zarostem. Znalazł sobie kochankę i zrobił jej dziecko. A tak dokładniej to trójkę. Trojaczki...nie wiem jak tego dokonał.
Jest adwokatem, bardzo dobrym i groźnym przy okazji. Ludzie się go boją, bo jest bardzo wysoki i umięśniony, co widać spod garnituru, w którym, jak chodzą pogłoski, pewnie śpi. Wyjątkowo pyszna osoba, nie wcale nie chodzi mi o to, że ma nadzienie czekoladowe w środku. Studiował w Ameryce, Harvard of course, ale urodził się w tym samym mieście, co jego pierwsza małżonka. Egoista do kwadratu, lubi skoki na boki. Dziećmi się nie przejmuje, ale pieniądze, co miesiąc wysyła i wakacje sponsoruje, więc ja nie wiem, czego chcieć więcej.

Riley Brat lat 18, pałęta się gdzieś w LA – starszy jest dokładnie o trzy minuty oraz dwadzieścia jeden sekund. Mała różnica, ale bardzo pomocna, w kłótniach z ‘młodszą’ siostrunią. Dziwny z niego koleś, tyle w tym temacie. Ok., i tak rozwinę. Ma czarne, sterczące na wszystkie strony, włosy. Jego siostra ma teorię, że jak byli mali, to rodzice wkładali mu do wanny suszarkę, dlatego tak wygląda i jest taki głupi, ale pomińmy ten fakt. Wysoki i chudy koleś. Gra na basie w garażu, a czasem jak potrzeba, u siostry w pokoju, żeby ją obudzić jak ma kaca. Wredna bestia, która szuka tylko sposobu, aby się z ciebie ponabijać, aczkolwiek, jak zobaczy, że dogłębnie cię to uraziło, to ma to głęboko w dupie. Keep on doing this, man. Spróbował już chyba każdego narkotyku.

Pani Mitchell vol.2 wiek : 40, miejsce zamieszkania: Londyn, Anglia (zostawiła sobie nazwisko panieńskie i dzieciom też kazała) – żyleta. Studiowała razem z James’em na Harvardzie, jest amerykanką w stu procentach i nie lubi mieszanych ludzi. To dziwne, bo jej dzieci są mieszane. Patriotka jak nikt inny. Flaga wisi w łazience – ręcznik, w sypialni – pościel, w kuchni – jako ozdóbka na ścianę, w salonie – poduszki. Niektóre z tych elementów kompletnie nie pasują do wystroju ich wypasionego domu na Florydzie, ale ona się tym nie przejmuje. Chodzi w szpilkach nawet po domu, wyprostowana, jakby kij od szczotki połknęła, są siebie warci, (ona i pan Shakespeare) ma krótkie, blond włosy, które podkreślają jej ostre rysy twarz, zawsze ma minę jak kot po kastracji i jest panią wiecznego okresu. Z trójki swoich dzieci, najbardziej kocha Jess bo spełnia ona jej marzenia z dzieciństwa i realizuje się jako primabalerina, czy jak to się nazywa.

Trojaczki Willen, lat 20, zamieszkałe w Londynie – Nadal mieszkają z rodzicami, dlaczego, nikt nie wiem. Zło, miota nimi szatan. No dobra, tak właściwie to szatan mota tylko jednym. I w bardziej pozytywnym, niż negatywnym znaczeniu. O piękne trio składa się blondyneczki o słodziutkim imieniu Jessica – wielka fanka baletu, w przyszłości chce zostać swoją matką, ale ma za małe cycki, więc jej to nie wyjdzie. Słucha Justina Bibera (jakkolwiek się to pisze) i chce za niego wyjść (żeby nie było, nie mam nic do niego, niech egzystuje w spokoju) i wieczorami ogląda Hanne Montane. Jej pokój jest różowiutki i wszyscy zastanawiają się, czy jak była mała, nie wypadła z łóżeczka. To by przynajmniej tłumaczyło jej dziecinność.
Heather – charakterek całkowicie po mamusi, wygląd trochę nie pasuje, więc jej kopią być nie może. A to się biedna Ruth załamie. Długie, czarne, proste jak drut włosy, a w dodatku jest ich mało. Heather ma kompleks bycia najlepszą. Wszystko musi mieć i zawsze musi stać na podium. Ale nie na jakimś haniebnym drugim miejscu. Albo na pierwszym, albo zniszczy ci życie. Troszkę żałosny z niej przypadek, ale co zrobić, skoro się miało takich rodziców.
Tobias – jedyna normalna osoba w tym domu. Wygląda jak metal i przestrzega tych wszystkich zasad bycia metalem. Jego poduszka jest metalowa, a kot wisi na ścianie, jako upiększenie. Na rodzinnych zdjęciach zawsze wygląda dziwnie, dlatego matka z ojcem każą go przerabiać w fotoszopie. Tobias ma swój zespół, w którym nakurwia na basie. W przerwach, między byciem metalem, graniem i byciem metalem, studiuje stosunki międzynarodowe.


Ciekawostki i zainteresowania



Kuchnia - Bawiła się garnkami już jako małe dziecko, wtedy jednak służyły jej do robienia hałasu i wywoływania migreny u starej sąsiadki, której telewizor zagłuszał nawet syreny alarmowe. Matka oświeciła ją, że kuchenne przedmioty mają całkiem inne zastosowanie, więc zaczęła je wykorzystywać tak, jak powinna. Zaczynała od kanapek, później sałatki, krojenie warzyw, aż w końcu nadszedł ten piękny dzień, kiedy pozwolono jej dotknąć kuchenki gazowej, prawie wysadziła mieszkanie, ale w końcu, ugotowała swoje pierwsze ziemniaki! To było niewątpliwie wielkie przeżycie. Przygotowywania większości potraw nauczyła się sam, w liceum jednak zdecydowała się pójść na kurs, po którym otrzymała specjalny papierek. Nie wiązała z gotowaniem większych planów, miało to byś zabezpieczenie na przyszłość, jeśli nadal nie miałaby pojęcia, co ze sobą zrobić.


Muzyka - w domu państwa Mitchell, niemożliwością było nie słyszeć muzyki. Matthew, jej chrzestny ojciec, jako niespełniona gwiazda rocka miał ambitny plan chciał nauczyć ją grać na gitarze, plan ten został sprytnie przekształcony, kiedy wkroczył jej ojciec biologiczny, ogłaszając, że dnia następnego, rozpoczyna lekcje gry na skrzypcach...znienawidziła to i zbuntowała, ojciec odpuścił. Przeraził się za to, kiedy kiedyś stwierdziła, że zakłada emo-band, pisała piosenki...o kotach...ale nie to było jej zadaniem, okazało się bowiem, że oprócz bujnej wyobraźni, ma też całkiem niezły głos. Rubyto osoba słuchająca wszystkiego, co tylko jest w stanie wpaść jej w ucho. Nie ma większych problemów z wysłuchaniem dubstepu czy najbardziej żałosnego popu, nikt nie powiedział, że musi słuchać tego więcej niż raz.

Literatura i film - No wreszcie! Ruby może się nawet pochwalić znajomością liter. Jednak jeśli chodzi o książki jest bardziej wybredna, niż w przypadku muzyki. Nie ma problemów z wyrzuceniem książki przez okno, jeśli po pierwszym rozdziale stwierdza, że jest kompletnym chłamem. Do jej ulubionych autorów należą George Orwell, William Szekspir, Stephen King, Lucy Maund Montgomery, Kazuo Ishiguro i Frederick Forsyth. Jedną książkę potrafi przeczytać osiemdziesiąt razy, tak było w przypadku '1984'. Uwielbia zapach starych książek i ma szczególny sentyment do zniszczonego już wydania 'Małej księżniczki', który zawsze leży gdzieś w pobliżu. Czasem nawet nosi ją w torbie, bez konkretnej przyczyny. A filmy? Czarno-białe i inne, ze starego kina. Nieme też bardzo lubi. Kocha pisać, przelewa na papier wszystko, co leży jej na sercu i chociaż niektórym wydaje się, że pisze same bzdury, to gdzieś na samym dnie jej szuflady leżą kartki wypełnione całkiem innymi zdaniami, takimi tylko dalej...długo się powstrzymywałam, ale ok...GŁĘBSZYMI.


Sport - to chyba jakiś żart...ale dobrze biega!
- jej chora rodzina zrobiła z niej poliglotkę
- mówi do ludzi tekstami z piosenek
- śmiesznie wygląda jak się wkurza
- mówi po francusku, polsku i angielsku
- kocha pidżamę porno i arctic monkeys
- a ogólnie to lubi polską muzykę
- ma super kolekcję encyklopedii w kilku językach
- i nikt nie wie po co
- potrafi wymienić co najmniej piętnastu seryjnych morderców
- i podać szczegóły ich działalności
- nikt nie wie po co też
- jej plan awaryjny, to zostać cukiernikiem
- to był właściwie jej pierwszy plan
- była kiedyś emo (GIMNAZJUM)
- i z rozpaczy, że zdechła jej rybka
- którą usmażyli rodzice na obiad
- właściwie, to był filet z mintaja
- cięła się plastikowymi nożykami z zabawkowej kuchni brata
- ma obsesję na punkcie kaktusów
- pisze pamiętnik, któremu do pamiętnika daleko
- je czekoladę kartonami
- gada przez sen
- recytuje nawet 'Redutę Ordona', przez sen
- lunatykuje
- sadzi pomidory
- ma złotą rybkę, Hanię, która głoduje
- klaunów się boi
- gołębie ją wkurzają
- i nie lubi kukurydzy
- lubi sobie bajki pooglądać
- wiecznie się gubi
- albo coś gubi
- genialny bigos robi
- i lubi jeść ruskie pierogi
- w ogóle, lubi dużo jeść
- miała bierzmowanie i jest wierząca (moherek)
- lubi czytać, to chyba oczywiste?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t532-ruby-mitchell http://art-academy.forumpl.net/t652-sasasa-rubasa http://art-academy.forumpl.net/t653-rubson http://art-academy.forumpl.net/t350-pokoj-4-ruby-mitchell-penny-hathaway
 
Ruby Mitchell
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ruby Jones
» Julia Mitchell
» Ruby Yellow [uczennica]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
karty postaci
 :: 
kobiety
-
Skocz do: