IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hannah Wright

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hannah Wright

avatar

Liczba postów : 320
Age : 23
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Hannah Wright   Wto Lip 23, 2013 10:51 pm




Hannah Wright
Cintia Dicker



Informacje

Data i miejsce urodzenia: 24.12, Irlandia
Wiek: 18
Kierunek: muzyka, wiolonczela
Rok: I


Charakter

Słyszałeś kiedyś powiedzenie, jakoby ludzie dzielili się na tych ze skomplikowanym i z bezpośrednim charakterem? Hannah zalicza się do tych drugich. Człowiek ma wrażenie, że już od pierwszej sekundy spędzonej w jej towarzystwie wie, czego powinien się po niej spodziewać. Że jest niesłychanie dobra i nie potrafi patrzeć na ludzkie cierpienie. Nigdy nie odmawia prośbom, bo serce jej się kraje, gdy widzi na czyjejś twarzy zawód i gdy wyobraża sobie, że to ona sprawiła, że się tam pojawił. Tak, ludzie wykorzystują to do swoich celów całkiem często. Hannah nigdy nie nauczyła się rozpoznawać prawdziwej potrzeby, prawdziwej skruchy, prawdziwego żalu i zawodu. W ogóle bardzo łatwo ją nabrać, chociaż gdy widzi się jej szeroki, szczery uśmiech i ufność w oczach, nie sposób opanować ogarniających wyrzutów sumienia. Trzeba więc mieć naprawdę mocne nerwy i zero serca, żeby ją tak wykorzystywać. Kolejną rzeczą, która jest stuprocentowo jasna od pierwszej minuty znajomości jest to, że Hannah brzydzi się kłamstwem. Owszem, czasami próbuje kłamać, ale jeśli już jej ktoś uwierzy, nie potrafi długo tego ciągnąć. Nie jest to równoznaczne temu, że wszyscy wszystko o niej wiedzą. Nie, nie wystarczy jedno pytanie o jej przeszłość, by wszystkiego się dowiedzieć. Odpowie wtedy prosto: „Nie rozmawiajmy o tym, proszę, to dla mnie bolesne. Może kiedyś, dobrze?”. Jedyną prawdą, którą Hanka ukrywa, są jej emocje. Nigdy nie żyła z nimi za pan brat i widać to po niej, jeśli akurat jest pod ich wpływem. Ona ich nie rozumie i nie jest w stanie się na nie otworzyć, co swój początek ma w wydarzeniach z przeszłości. Dziewczyna zwyczajnie sobie nie ufa, czuje się zagrożona, gdy pierwotne instynkty wykluczają logiczne rozwiązania, gubi się. Tak naprawdę daje ponieść się swoim uczuciom jedynie w czasie gry na wiolonczeli. Może dlatego tak pięknie gra; bo wtedy wszystko się w niej kumuluje, poprzez dźwięki uchodzi z umysłu, roztaczając niesamowity urok i zwracając uwagę. Słysząc komplementy, Hannah rumieni się i ucieka wzrokiem. Uśmiecha się? To zależy. Jeśli komplementujesz jej grę, jej inteligencję lub jej dobroć, owszem, jej usta wyginają się w niewinnym uśmiechu. Jeśli zaś komplementujesz jej wygląd, czuje się zagubiona i płoszy się, widać po niej zdenerwowanie. Podświadomie zamyka się w sobie i okazuje to poprzez postawę – splata ręce na piesi, garbi. Czy widzisz, jak drżą jej ręce? Czy widzisz, jak niepewnie stoi? Chciałaby uciec, nie da się zaprzeczyć. Gdy o to pytasz, jest trochę zaskoczona, że zauważyłeś anomalie w jej zachowaniu. Zaprzecza czemukolwiek, ale widać, że jest to jedna z tych rzadkich sytuacji, kiedy kłamie. Nie zdążysz nawet ponownie otworzyć ust, bo okazuje się, że musi lecieć – przecież nie zrobiła pracy domowej. Albo musi poćwiczyć koncert wiolonczelowy. Albo posprzątać pokój, wysłać maila do rodziny. Wciąż kłamie, widzisz to, ale masz świadomość, że ona po prostu chce uciec. I robi to, ucieka, nim się zorientujesz, widzisz tylko jej smukłą sylwetkę oddalającą się korytarzem i rude włosy podskakujące w rytm pospiesznych kroków. Nie masz pojęcia, co się stało, jesteś zdezorientowany. A ona niczego ci nie wyjaśni. Owszem, znajdzie cię rano i przeprosi, ale nie zdradzi przyczyny. Powie, że nie potrafi o tym rozmawiać i uśmiechnie się przepraszająco. Kiedy trochę później, w innych okolicznościach okazuje się, że Hannah panicznie boi się pokazywać swoje ciało, zaczynasz robić się podejrzliwy. Gdy patrzysz na nią badawczo, rumieni się i ucieka wzrokiem. Nie żądasz tłumaczeń, wydaje ci się to zbyt bezczelne. Może kiedyś, kiedy się lepiej poznacie, zechce ci wyjaśnić to i owo. Na razie nie. Na razie to dla niej zbyt bolesne.
Mogłoby wydawać się, że Hannah jest słaba. Naprawdę tak sądzisz? Grubo się mylisz, ona potrafi walczyć o swoje! Nigdy nie rezygnuje z rzeczy i osób, na których jej zależy i walczy o nie do utraty tchu, nie podda się, póki jej serce pompuje krew, póki jest w stanie chodzić i oddychać. Strata jest dla niej zbyt bolesna, przeżywa ją całą sobą. To dlatego, że w gruncie rzeczy potrzeba bardzo wiele, by się przywiązała. Kiedy już to zrobi, oddaje całą siebie tej osobie, dedykuje jej każdy swój czyn.
Prócz tego, że Hannah sama nie kłamie, gardzi ludźmi, dla których łgarstwo przychodzi równie łatwo, co splunięcie. Niemożliwie bulwersuje się w ich towarzystwie i wygłasza tyrady godne najsroższej matki. Wygląda niezwykle uroczo z zaciśniętymi ustkami i zmarszczonymi brwiami; przez to nie wszyscy traktują ją poważnie, co denerwuje ją jeszcze bardziej. Mimo wszystko Hannah stara się z każdej takiej zakłamanej osoby wyciągnąć całą prawdę, fascynuje ją to. Bo jej kolejną cechą jest nieopanowana ciekawość, momentami przechodząca niemal we wścibskość. Jako empirystka panna Wright wszystkiego musi dotknąć, powąchać, pomiętosić, wziąć do ust – zupełnie jak dziecko, prawda? Fakt, ona jest trochę dziecinna. Momentami nawet bardziej. Ale chyba właśnie to stanowi jej urok! Nie powiedziałabym, by ta cecha odstraszała adoratorów, których dziewczyna niewątpliwie posiada (i nieco się ich obawia), raczej stanowi to formę wyzwania.


Historia

Życie lubi złośliwości. Musi sprawiać mu wiele radości, gdy człowieka spotykają najbardziej niespodziewane przypadki. Pewnie śmieje się w głos z jego niedomyślności i naiwności. Jeżeli nie będziesz grać według jego zasad, spadniesz na dno. Wrócisz na start i prawdopodobnie będziesz musiał przeczekać kilka kolejek, zanim pozwoli ci rzucić kostką. Nagnie prawa fizyki, żeby prawdopodobieństwo wypadnięcia jedynki wynosiło pięć do sześciu. Będzie cię tłamsić, kąsać i odpychać, póki się nie dostosujesz. Nie masz zamiaru? W takim razie obróci wszystko przeciwko tobie. Sprawi, że twoi przyjaciele staną się wrogami, zalety wadami. Zrobi wszystko, byś się poddał.
Pytanie tylko, co takiego uczyniła Hannah, że los postanowił z niej zadrwić? Może była zbyt szczęśliwa? Ale co złego jest w widoku ślicznej, rudowłosej, dwunastoletniej dziewczynki, bawiącej się ze zgrają równie rudych kuzynów w wielkim ogrodzie obok dworku rodziców? Popatrz, wygląda przecież przesłodko! W zielonej, falbaniastej sukience, z szerokim uśmiechem na twarzy. Jest zdecydowanie najładniejsza spośród kuzynostwa. Urocza! W dodatku taka przyjazna i dobra. Trudno nie zakochać się w widoku tej dziewczynki goniącej motyla. Miał on skrzydełka koloru słońca, a jego ruch w powietrzu dało się łatwo porównać z melodią podskakujących włosów Hanny. Motylek zdawał się bawić z dziewczynką, bo to podlatywał wyżej, to się zniżał, już prawie dając się złapać. Potem znowu podlatywał wyżej i być może był zdziwiony, że ten aniołek też tego nie robi, bo przecież aniołom nie sprawia to trudności. W ten sposób, podskakując w swoistym tańcu z motylem, Hanna oddaliła się od rodzeństwa, zagłębiając się w rozległe ogrody Wrightów. Nie była świadoma tego, że ten taniec to wcale nie duet, że ktoś faktycznie zakochał się w tym widoku! Do tego stopnia, że gdy trzy godziny później wszyscy zebrali się na kolacji, niektórzy rozglądali się za Hanną, chociaż siedziała tuż obok. Ale była taka nieswoja – cicha, przygaszona – że jej nie zauważyli. Nie poznali? A kiedy pytali ją, co takiego się stało, widziała tylko jedną parę oczu, patrzącą na nią ostrzegawczo ponad stołem. Niema groźba działała silnie na psychikę dziewczynki. Nic nie powiedziała. Nie wydała z siebie najcichszego dźwięku przez kolejne trzy dni. Przez owe dni nadal czuła tę gorszą stronę bycia pięknym. Było tak dotąd, aż rodzina nie wyjechała. Pierwszy raz Hannah czuła w związku z tym ulgę.
Kolejne trzy lata spędziła w strachu, samotni i ciszy. Odłączyła się od świata, zamknęła ta większość bodźców. Dopiero wieść o rychłym pogrzebie poprawiła jej humor. Uwolniła na zawsze. Wiwat nowotwór. Wiwat.
Czuła się przez to potworem. Ale nic nikomu nie powiedziała.


Rodzina

≈ Rosemary Delilah Wright – matka, dumna pani domu, idealna żona, idealna matka. Idealnie wyprasowane uranie, idealna fryzura, idealnie białe zęby, idealny posiłek, idealne dzieci, idealna rodzina. Szkoda. Ale w gruncie rzeczy jest dobrą osobą, tylko trochę nieporadną matką.
≈ Oliver Wright – ojciec. Elegancki biznesmen z łysym plackiem na pół etatu na czubku głowy. Okulary nadają mu wygląd mądrego i dobrodusznego. Jest słodko niezręczny i niedomyślny. Prawdopodobnie gdyby nie był bogaty, nigdy by się nie ożenił!
≈ Louisa Wright – młodsza siostra
≈ kupa kuzynostwa – trudna do zdefiniowania! Jako bohater zbiorowy: głośna i ruda.


Ciekawostki i zainteresowania

≈ zawsze i wszędzie jest jej zimno
≈ kolekcjonuje pocztówki z całego świata
≈ Wielką miłością Hanny jest wiolonczela. Zakochała się w niej od pierwszego wejrzenia, gdy w wieku siedmiu lat zobaczyła ją, tak dumną i dostojną na wystawie sklepu muzycznego. Zapragnęła ją mieć, móc jej dotknąć. Jej pragnienie się spełniło i w tej chwili jest naprawdę dobra w tym, co robi.
≈ Poza graniem, lubi też słuchać muzyki, głównie klasycznej. Yo-Yo Ma jest jej wielkim autorytetem, ale uwielbia też Debussy-ego, Chopina, Beathovena, Mozarta i Czajkowskiego.
≈ Często nuci pod nosem fragmenty "Jeziora łabędziego"
≈ a głos też ma całkiem ładny i mogłaby być wokalistką, gdyby chciała.
≈ Nie lubi pokazywać swojego ciała, wręcz panicznie się tego boi.
≈ Najczęściej można ją zobaczyć w prostym stroju, nie stara się za bardzo, żeby oszałamiać czy coś. Zwykłe T-shirty, czasami z jakimś zabawnym lub kontrowersyjnym nadrukiem, wąskie dżinsy lub jej ulubione szorty khaki do kompletu z czarnymi rajstopami. Na nogach tampki, bo co innego! Jej ulubione są fioletowe i już podniszczone. Hannah nie nosi biżuterii, nawet nie ma przekłutych uszu; jedyne, co ma i czego nie zdejmuje, to brązowy rzemyk.



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
 Hannah
Wright
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t519-hannah-wright http://art-academy.forumpl.net/t562-kwiatuszek http://art-academy.forumpl.net/t102-pokoj-1-hannah-wright-i-astrix-larousse#281/ http://art-academy.forumpl.net
 
Hannah Wright
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zwierzęta pani Wright
» Benjamin Wright

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
karty postaci
 :: 
kobiety
-
Skocz do: