IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hannah Wright

avatar

Liczba postów : 320
Age : 23
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Pią Gru 30, 2011 9:59 pm

Każdy pokój w AA wygląda tak samo - dwa łóżka, dwa biurka, dwie szafy i szafki nocne ustawione po jego obu stronach; naprzeciwko drzwi duże okno z zasłonami w kolorze bakłażana, w lewym rogu drzwi prowadzące do łazienki.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
 Hannah
Wright
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t519-hannah-wright http://art-academy.forumpl.net/t562-kwiatuszek http://art-academy.forumpl.net/t102-pokoj-1-hannah-wright-i-astrix-larousse#281/ http://art-academy.forumpl.net
Flo Turner

avatar

Liczba postów : 142
Age : 22
Skąd : Portsmouth

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Sro Gru 12, 2012 11:05 pm

Liczyła, że jakoś wszystko ogarnie w drodze do pokoju Grześka, ale jak mi przykro, nie udało się. Strasznie naiwna była, albo może po prostu się przeceniała? Nieważne, teraz wszystko było pozornie nieważne, a w rzeczywistości wszystkim się przejmowała. Wzięła sobie do serca słowa Niny. Dzięki niej może trochę rozjaśnił się jej obraz, ale nie potrafiła go zaakceptować. To było tylko potwierdzenie jej obaw, nie sądziła jednak, że Devon mogłaby stać się ofiarą toksycznej osobowości Grigoriego. Zdrowo ją popierdoliło ostatnio i jak zazwyczaj była całkiem logiczna, tak dzisiaj przekraczało to jej możliwości. Nina wyszła, musiała załatwić swoje sprawy, Turner idąc za jej przykładem ubrała się w końcu i uczesała nawet, nie chciała nikogo na korytarzu przestraszyć. Stchórzyła. W połowie drogi cofnęła się do pokoju. Zabrała kurtkę i wyszła na dwór. Łaziła po śniegu przez dobre trzy godziny, układała w głowie scenariusze i żaden z nich nie było odpowiedni, każdy kończył się źle. Dobrze, że ruda była na balecie, gdyby poszła na literaturę mogłaby pakować walizki jeszcze przed pierwszymi zajęciami. Układała dramat pozbawiony sensu, niespójny tak jak ona sama. Wzbijała biały puch w górę i powróciła myślami do lat, kiedy mama czesała jej warkocze (pomijając fakt, że przy takich przedsięwzięciach zazwyczaj traciła połowę włosów, a matka nerwy), zakładała czapkę i szła lepić wielkiego bałwana. Teraz nie miała warkoczy, czapka była jakaś taka ponura, a rękawiczki zostawiła w pokoju. Z resztą, jakby ktoś zobaczył nagle Turner, grzebiącą się w śniegu, nie marnowałby czasu i momentalnie zadzwonił po odpowiednie służby, które w ofercie mają urocze białe wdzianka i luksusowe pokoje pozbawione klamek. Z minuty na minutę palce zamarzały jej coraz bardziej. Nos miała czerwony, ale policzki przerażająco blade. Stała na krawędzi i patrzyła, co czeka ją na dole. Przez głowę przeleciała jej myśl by skoczyć, ale zrezygnowała. To nie był dobry czas na umieranie. Postanowiła wrócić do Akademii. Teraz było jej wszystko jedno, może to zimno trochę ją ogarnęło?Wróciła do pokoju tylko na chwilę, nie chciała tam zostawać, zaraz przeniosła się do Douvalla, którego nie było. Czuć było rozpuszczalnik i farby, pewnie chłoptasia Ginger. Usiadła na łóżku Grigoriego i napisała mu smsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t528-florence-turner http://art-academy.forumpl.net/t643-florencja http://art-academy.forumpl.net/t644-flo
Grigori Douvall

avatar

Liczba postów : 148
Age : 23
Skąd : St. Petersburg

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Nie Lut 02, 2014 10:24 am

Grigori nie zdawał sobie sprawy z nadchodzącej katastrofy. Nigdy nie był człowiekiem, który myśli o jakichkolwiek konsekwencjach swoich działań czy… w ogóle myśli, bo po co mu to było? Myślenie psuło wszystko – psuło scenę w sztuce, psuło zabawę na imprezie i psuło związki. Lepiej być bezmyślnym i określanym jako idiotę, ale przynajmniej ze szczęśliwym życiem, ot co!
Kiedy więc Turner układała scenariusze i marzła przez to trzy godziny na dworze, on siedział sobie w pubie i pił piwo z kumplem, żaląc się na kobiety właśnie i na to, że wszystkie się na niego, niewiadomo dlaczego, uwzięły! Że są złe, niedobre i wszystko chcą zawsze wyjaśniać, a po co to komu? Chyba już zrozumiał, dlaczego zawsze tak oschle odnosił się do zobowiązań – nie dało się obejść poważnych rozmów o przeszłości i przyszłości, marudzenia o to, że ciągle go nie ma i że w ogóle mu nie zależy. Nie, żeby Flośka często tak robiła, ale trzeba przyznać, że nawet z nią było to nieuniknione. Takie są koleje związku, ot co.
Siedział tak sobie i narzekał przy którymś już piwie, kiedy dostał smsa od Turner. Początkowo chciał być skończonym chujem i go zignorować, ale napisany był w nadzwyczaj miłym tonie, co go zaniepokoiło. Może coś się Flośce stało? Może chce z nim… o zgrozo… porozmawiać! To byłaby ich pierwsza poważna rozmowa i jakoś mu się na nią nie spieszyło, z drugiej strony nie był tchórzem i nie chciał na takiego wyglądać, więc dopił szybko zawartość szklanki, pożegnał się z kumplem i wyszedł na śnieg, mróz i ślizgawicę. Przeklinając co chwila i wykonując jakieś skomplikowane układy taneczne w celu ominięcia mini lodowisk na chodniku, dotarł do akademii.
Wszedł do swojego niezbyt czystego, umazanego farbą pokoju, cicho przeklinając na Odella, który mógłby w końcu sprzątnąć swoje śmieci. Zauważył ją od razu, a wyraz jej twarzy potwierdził jego obawy. Ramiona mu trochę opadły, ale uśmiech został na ustach. Nic nie mówiąc, usiadł sobie koło niej, objął ją ręką w talii i pocałował długo, bardzo namiętnie, z nadzieją że może zapomni, po co tu przyszła i będą się zamiast tego seksić.
No Douvall, niech moc będzie z tobą

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

We're young. We're supposed
to drink too much. We're
supposed to have bad attitudes
and shag each other's brains out.
We are designed to party. This is it.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t474-grigori-douvall http://art-academy.forumpl.net/t570-seks-drugs-grzesio http://art-academy.forumpl.net/t594-grzesiu-tez-ma-komorke http://art-academy.forumpl.net/t138-pokoj-4-alex-odell-grigori-douvall
Flo Turner

avatar

Liczba postów : 142
Age : 22
Skąd : Portsmouth

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Pon Lut 03, 2014 7:05 pm

Już nawet nie pamiętam, na czym dokładnie ta cała drama polegała, ale spokojnie, wszystko pod kontrolą, poświęciłam się na tyle, żeby przeczytać jakieś stare posty, a których wnioskuję, że w głowie Flo już nic nie było logiczne, a ona sama zbliżała się do kryzysu własnej osobowości.
Jedno pytanie wbiło się w jej głowę niczym kula Wertera. Nie doprowadziła jej do śmierci, powodowała jedynie rozchodzący się po całym ciele ból i dawała poczucie kruchości ludzkiego istnienia, paraliżowała jej duszę, zatruwała ją od środka, a ona zamiast jak najszybciej się tego pozbyć, zamknęła to w najpilniej strzeżonym archiwum umysłu, w miejscu, gdzie nawet własną wolą nie potrafiła otworzyć niektórych szuflad, bo zakodowane zostały przeszłością.
Czekanie stawało się nudne i gdyby Grzesiek jednak okazał się skończonym chujem, ona pewnie po prostu by tu zasnęła, do ostatniej chwili łudząc się, że jest ekstremalnie zajęty na jakiejś próbie, albo zmaga się z natarczywym wykładowcą, który poszukuje młodych talentów kwalifikujących się do konkursu, który podniesie jego osobę do rangi nauczyciela wybitnego. W tym momencie przecież każda, nawet najbardziej absurdalna wymówka tłumacząca Douvalla była dobra.
Nerwowo przekładała telefon między palcami, przygryzała wargę i podnosiła wzrok do drzwi, za każdym razem witało ją wielkie rozczarowanie, ale w końcu klamka ugięła się pod naporem czyichś dłoni, miała ogromną nadzieję, że to nie będzie nikt przypadkowy. Nie potrzebowała teraz ironicznego uśmieszku Odella, który nigdy nie darzył jej sympatią lub pseudo pogardliwego spojrzenia Ginger, z którą spędzała i tak za dużo czasu.
Obserwowała jak sylwetka chłopaka zbliża się do łóżka, siada obok. Pozwoliła się objąć, choć miała wielką ochotę uciec na drugi koniec łóżka, albo w ogóle wyjść. Tylko na co byłoby wtedy całe to czekanie? Co by tym udowodniła? Chyba tylko własną słabość, a teraz musiała mu przecież pokazać, że jest silna i potrafi doskonale poradzić sobie ze wszystkim, nawet z nim i całą niepewnością, która była z tym związkiem połączona. Flo zawsze dostawała od życia super gratisy, musiała być naprawdę złym człowiekiem w poprzednim życiu, skoro teraz nie potrafiła się ogarnąć.
Czuła bijący od niego zapach piwa, a to wcale nie dodawało jej odwagi, wręcz przeciwnie, zaczęła obawiać się tego, że usłyszy coś zbyt szczerego, coś, co on przed nią ukrywał, a czego ona z pewnością nie chciała usłyszeć, nigdy. Człowiek nieświadomy to człowiek szczęśliwy, Turner była tym ewenementem, który na właściwą ścieżkę nigdy nie wchodził, a na usta wkładał sztuczny uśmiech, próbując przekonać życie, że jest jej zajebiście dobrze.
Odwróciła głowę przerywając ten destrukcyjny pocałunek.
- Mnie też zdradziłeś? - Mogła zrobić to subtelnie, obejść wszystko, a jak zawsze wyszło jej coś zbyt bezpośredniego. Chciała też wiedzieć dlaczego zrobił to Ninie, ale nasuwała się jej zbyt oczywista odpowiedź, tak przecież wyszło, nikt nie może przewidzieć przyszłości, nawet ci utalentowani ludzie z tej Akademii, ale każdy mógł się w jakiś sposób skontrolować, otrząsnąć w ostatniej chwili, albo przynajmniej żałować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t528-florence-turner http://art-academy.forumpl.net/t643-florencja http://art-academy.forumpl.net/t644-flo
Grigori Douvall

avatar

Liczba postów : 148
Age : 23
Skąd : St. Petersburg

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Pon Lut 10, 2014 8:53 pm

Ja też nie do końca pamiętam, na czym stanęło, ale mniej więcej rozumiem, co mogło dziać się obecnie w głowie Grzesia. Nie podejrzewał biedaczek, że kryzys ich związku nastąpi tak szybko i że ta idiotka Nina tak szybko zasieje między nimi ziarno niezgody.
Oczywiście, Grześ wiedział, że prędzej czy później dojdzie do tej sytuacji, miał jednak nadzieję, że dojdzie do tego trochę później i uda mu się do tego czasu przekonać Flo, że mimo swojego charakteru i zapędów naprawdę mu zależy na ich relacji. Szkoda tylko, że ona miała co do tego wątpliwości, choć temu też się nie dziwił i nawet ją trochę rozumiał. Sam miałby głowę pełną pytań, gdyby natrafił na dziewczynę swojego pokroju. Nie był romantykiem, nigdy nie zależało mu na miłości, związkach i innych takich, więc nie wiedział, jak powinien się zachowywać.
O Douvallu można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że nie stawiał się na spotkanie na czyjąś prośbę. No chyba, że szczególnie za tą osobnie przepadał i chciał jej sprawić przykrość. Wtedy owszem, można było się spodziewać, że zachowa się jak chuj i nie zada sobie trudu, by pojawić się w danym miejscu o danej porze. Flo powinna doskonale wiedzieć, że rzadko spędzał popołudnia w szkole, ale nie dziwił się, że trochę go usprawiedliwiała. Było to całkowicie naturalne.
Dobrze się stało, że ani Odella, ani Ginger tutaj nie było. Uwielbiał ich towarzystwo i tak dalej, ale nie chciał ich chamsko wypraszać albo, jeszcze gorzej, pozwolić im wysłuchiwać ich kłótni i tego, jak Flo go upokarza. Chciał zachować przed wszystkimi twarz oschłego dupka i skończonego chama, bo tak było najzwyczajniej w świecie najprościej. Taka reputacja pozwalała mu na wiele i usprawiedliwiała wiele jego poczynań. Poza tym, dzięki niej ludzie się go bali i to dawało mu duże pole do popisu.
Dlaczego tak intensywnie się w niego wpatrywała? Próbował ukryć, jak dyskomfortowo się czuje z tego powodu. Czuł się na celowniku, czuł jak bardzo go w tym momencie nienawidzi. Może wyolbrzymiał całą tę sytuację, ale hej! Niecodziennie jego dziewczyna wzywała go na dywanik! Przyłapał się nawet na tym, że czuł się winny bez powodu. Sam zawód w jej oczach wprawiał go w nie za ciekawy nastrój.
Zmarszczył brwi, kiedy się od niego odwróciła. Był aż w takiej dupie? A może to przez ten zapach piwa? Eh, nie, takie wytłumaczenie nie było ani trochę logiczne, tyle razy nie miała nic przeciwko całowaniu go po alkoholu. A więc tak, miał przejebane. I choć starał się tę myśl wyrzucić z głowy i jakoś inaczej usprawiedliwić jej zachowanie – nie potrafił. Odsunął się od niej, zaciskając dłonie w pięści. W tym momencie nienawidził Devon bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Cisnęło mu się na usta tyle nieprzyjemnych epitetów, że nie mógł ich zliczyć, ale żaden z nich nie wypłynął z jego ust. To tylko pogorszyłoby sytuację. A był w stu procentach pewny, że to wszystko wina tej zbzikowanej idiotki.
- Nie, Flo. Nie zdradziłem cię. – Spojrzał jej przy tym prosto w oczy, jakby to miało mu pomóc. Był szczery, do cholery! Chyba pierwszy raz w życiu, odpowiadając na to pytanie nie kłamał. A już parę razy zdarzyło mu się je usłyszeć. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Doskonale znał odpowiedź, ale chciał ją usłyszeć z jej ust. Chciał usłyszeć, że pozwoliła Ninie wlać w siebie wątpliwości. Chciał o tym wszystkim zapomnieć i pójść się najebać, najlepiej razem z Flo.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

We're young. We're supposed
to drink too much. We're
supposed to have bad attitudes
and shag each other's brains out.
We are designed to party. This is it.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t474-grigori-douvall http://art-academy.forumpl.net/t570-seks-drugs-grzesio http://art-academy.forumpl.net/t594-grzesiu-tez-ma-komorke http://art-academy.forumpl.net/t138-pokoj-4-alex-odell-grigori-douvall
Flo Turner

avatar

Liczba postów : 142
Age : 22
Skąd : Portsmouth

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Wto Lut 11, 2014 8:36 pm

Z nią to był taki problem, że ona z góry zakładała, że nikomu nie zależy. Wzięło się to głównie z tego, że wielokrotnie na ludziach się zawiodła i dla własnego bezpieczeństwa odbierała sobie nadzieję, jednocześnie łudząc się, że to oszczędzi jej rozczarowań i zmartwień. Czyli nie wszystko było w niej tak logiczne, jakby chciała żeby było. Właściwie patrząc na wszystko z góry to tkwiła w chaotycznym śmietniku własnych emocji, a te wykluczały się niesamowicie często. Nina swoją opowieścią wprowadziła dodatkowy bałagan, bo teraz pewnych zachowań Grzesia nie mogła zignorować. Wszystko nagle stało się podejrzane, jakby każdą wolną chwilę spędzał w objęciach jakiejś innej blondynki, rudej, brunetki...
On obawiał się upokorzenia przy kłótni? Ona obawiała się go jeszcze bardziej. Nie chciała wyjść na jedną z tych głupich lasek, które uwiązują swoich mężczyzn na smyczach i robią awantury o byle gówno. Ona gardziła przecież takimi zachowaniami, ale jej upokorzenie mogło objawić się w inny sposób. Mogła być tą, której zależy bardziej, naiwną i ślepą, która daje się wykorzystywać i pokazuje, że jest zależna od drugiej osoby. Nie było nic bardziej denerwującego od uczucia, że wystarczy jedno słowo, jeden gest Grzesia, a cała ona pokruszy się jak skorupka jajka po zbyt mocnym ściśnięciu.
Bo może tego nie pokazywała, ale przecież miała uczucia, miała ich wiele i przez swoją zakopaną wrażliwość zaczynała samą sobą gardzić, temu było bardzo blisko do nienawiści, a co stałoby się z nią, gdyby zaczęła siebie nienawidzić? To byłby jej koniec. Takie z nich dzieci we mgle. Wszystko byłoby o wiele prostsze, gdyby zaczęli rozmawiać, tak poważnie, bez rozproszeń, bez pauzy na seks czy chlanie, ćpanie ewentualnie. Jak dorośli ludzie, jak normalnie funkcjonujący ludzie, a do takich było im raczej daleko. Patrzyła mu w oczy, ale to wcale jej nie przekonało. On musiał potrafić takie rzeczy, musiał kłamać, grać, był przecież aktorem i co cholernie dobrym aktorem, Turner zdawała sobie z tego sprawę. To pogłębiało jej paranoję. Odwróciła wzrok, nie chciała na niego patrzeć. Nie potrafiła.
- Nie chcę żebyś okazał się kolejnym błędem. - Odpowiedź zupełnie nie powiązana z jego pytaniem, a jednak w jakiś sposób postanowiła przejść do sedna. Jej wyznanie nie miało go obciążać, próbowała mu raczej uświadomić, że w pewnym momencie przepchnie ją za cienką linię, a ciężar jej doświadczeń sprawi, że grunt pod nogami zacznie się jej sypać. Spadnie w przepaść, z której on niekoniecznie będzie chciał ją wyciągnąć. Tak przynajmniej czuła. Czuła, że najmniejszy kryzys może ich zabić. - Według Niny to jedynie kwestia czasu. I zanim zaczniesz się na nią wkurwiać to powiedz, czy nie ma podstaw by tak uważać? - Dopiero teraz ponownie spojrzała na Douvalla. Nie mógł wyprzeć się tego co zrobił będąc z Niną. Flo widziała, jak bardzo to wszystko ją wkurwiło, obserwowała jej reakcję i wysłuchała jej wykładu, którego morał był oczywisty. Powinna zerwać z Grzesiem kontakt, wymazać ze swojego życia, ale jak mogła to zrobić, skoro jednocześnie tak bardzo chciała mieć go przy sobie? Za bardzo lubiła toksyny, żeby teraz z własnej woli się od nich uwolnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t528-florence-turner http://art-academy.forumpl.net/t643-florencja http://art-academy.forumpl.net/t644-flo
Grigori Douvall

avatar

Liczba postów : 148
Age : 23
Skąd : St. Petersburg

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Wto Mar 25, 2014 11:20 pm

To wszystko było kompletnie pojebane i Grigori nie wiedział nawet, co powinien myśleć, a co dopiero powiedzieć. Pierwszy raz w życiu mu zależało, może i jeszcze tak nie do końca, a do księcia z bajki było daleko jak stąd do wieczności, ale niech nie wymaga od niego za wiele. Był dopiero dzieckiem błądzącym w świecie stałych związków. Popełniał błędy, bo był tylko człowiekiem, nie cyborgiem, nie wszechwiedzącym kosmitą. Osądzano go tylko po jego masce. Jak sama powiedziała, był niesamowicie dobrym aktorem, potrafił manipulować ludźmi, potrafił sprawić by uwierzyli w coś zupełnie absurdalnego tylko dlatego, że tego właśnie chciał. Był zimnym chujem, bo to mu akurat odpowiadało. Dziewczyny lecą na dupków, chcą cierpieć, są głupie? Nie wiedział, ale to było wygodne, nie okazywać emocji, nie okazywać słabości i dążyć do celu po trupach. A co ona w nim widziała? Bo raczej nie żadnego wrażliwca. Nie poleciałaby na chłopaka, który jest romantyczny i pokazałby jej, czym jest prawdziwa miłość, bo była masochistką, czyż nie? Do cholery, sam nawet uwierzył, że jest tym, kogo gra, a to już coś. Wszyscy dali się nabrać na agresywny wyraz twarzy, obojętne spojrzenie i kuszący uśmieszek. Badboye są teraz w modzie.
Więc dlaczego teraz narzeka? Dlaczego nagle ma wątpliwości? Skoro sama pokochała wyobrażenie człowieka, który tak naprawdę nie istniał, nie powinna mu tu teraz prawić kazań, że powinien być inny, bo między innymi dla niej był chujem. Brzmi boleśnie? Cóż, taka była chyba prawda. Że prawdziwy Grześ gdzieś się zapodział, zgubił i teraz są tylko jego przebłyski. Jeden przebłysk był bardzo wyraźny. Jeśli nie będą razem, stoczą się na samo dno, więc muszą się wspólnie ratować. Paradoksalne, co nie? W końcu razem głównie pili, palili, ćpali i uprawiali seks. W czym to niby miało im pomóc? A jednak wierzył święcie w tę myśl przesłaną niewiadomo skąd.
Chwycił ją za brodę i, starając się być delikatnym, zmusił ją do spojrzenia mu w oczy. Jeśli mają rozmawiać jak dorośli, niech patrzą sobie przy tym w oczy. To taka niepisana zasada Grzesia.
- Więc nie nastawiaj się na to, że nim jestem albo po prostu nas sobie odpuść, bo tego chyba chcesz, co? To dlatego wierzysz we wszystko, co mówi Devon, to dlatego dajesz jej zasiać do ziarnko wątpliwości, tak? Kurwa mać, Turner, to było wieki temu. Wierz, w co chcesz. Nie będę się przed tobą kajał i błagał o wybaczenie, bo nic, nic kurwa, ci nie zrobiłem. – Dopiero teraz puścił jej brodę, po czym wstał i z frustracji walnął pięścią w szafę. Zdenerwowanie chyba wzięło górę, bo przebił się przez drzwi (trzeba przyznać, że były badziewie, więc nawet nie musiał się szczególnie starać) i poranił sobie całą rękę. A jednak nie pomogło, nadal był poirytowany… po prostu wkurwiony do granic możliwości.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

We're young. We're supposed
to drink too much. We're
supposed to have bad attitudes
and shag each other's brains out.
We are designed to party. This is it.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t474-grigori-douvall http://art-academy.forumpl.net/t570-seks-drugs-grzesio http://art-academy.forumpl.net/t594-grzesiu-tez-ma-komorke http://art-academy.forumpl.net/t138-pokoj-4-alex-odell-grigori-douvall
Flo Turner

avatar

Liczba postów : 142
Age : 22
Skąd : Portsmouth

PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   Sro Mar 26, 2014 5:03 pm

Na tym właśnie polegał problem. Jej nie zależało po raz pierwszy, ona to wszystko miała za sobą, ale miłe wspomnienia w pakiet nie wchodziły. Dlatego teraz strasznie się bała. Była masochistką, owszem, to bardzo trafne określenie, ale jednocześnie próbowała zerwać z tym paskudnym nałogiem otaczania się ludźmi toksycznymi. Sama wchłonęła już wystarczającą ilość ich jadu, powoli stawała się taka sama, a bardzo tego nie chciała. Przed tym się przecież ucieka, a ona jak ta głupia mucha, do światła, które finalnie miało ją zabić, leciała.
I wcale nie odmawiała mu popełniania błędów, hulaj dusza, piekła nie ma, ale chyba trochę ją jednak bolała myśl, że on mógłby okazać się niewiernym chujem. Pokładała w nim maleńkie nadzieje, ale sama do końca nie wiedziała jakie. Może miał być inny niż wszyscy? Tak był, co do tego nie ma wątpliwości, więc może liczyła na to, że dla niej będzie lepszy? Że jest dla niego choć trochę ważna, choć trochę ważniejsza od całego plebsu, którym pogardzał? Nie było jej z nim źle, było jej źle ze samą sobą, z tym niezdecydowaniem, w które się owinęła. Z jednej strony miała zamiar wyjebać na wszelkie podejrzenia, na historię Niny i jej ostrzeżenia, a z drugiej... miała wrażenie, że mogłaby się nawet rozpłakać, gdyby okazało się, że wielką pychą wykazała się myśląc, że dla niego coś znaczy. Flo nie chciała płakać, uruchamiała wszystkie możliwe mechanizmy obronne. Nie musiały być ładne, nie musiały być logiczne, miały działać.
Kiedy za brodę ją złapał to na niego spojrzała innego wyjścia chyba nie miała, choć to było zadanie niezwykle trudne. Musiała wytrzymać do końca, do ostatniej kropki, kiedy mówić skończył i wstał z łóżka, a słowa jego wbijały się w nią jak ostre noże. Udało się jej tylko brwi zmarszczyć i grymas zdziwienia na twarzy zostawić. Czy tego właśnie chciała? Czy po to rozmowę zaczęła, żeby zakończyć ją już raz na zawsze, kończąc jednocześnie ich znajomość? Po co miałaby to robić? Na to pytanie chyba sama nie potrafiła sobie odpowiedzieć. Chciała go, bardzo go przecież chciała, jego całego i prawdziwego, chciała, żeby się przed nią otworzył.
- Ja pierdole. - Chyba tylko tyle była w stanie powiedzieć. Miała wielką ochotę na kolorowe tabletki, na wódkę, albo chociaż na papierosa, to było najbliżej, w pokoju Grzesia pewnie jakaś paczka przy oknie leżała, więc wyciągnęła z niej sobie fajkę i odpaliła, trudności początkowe mając, bo jednak dłonie cały czas drżały. Ah, ale przecież ciekawsze proszki w kieszeni miała, zupełnie o nich zapomniała, przyniosła mu je, bo nie było tak jak myślała, nie jemu je przed imprezą zabrała. W sumie to do tej pory nie wiedziała, czym i dlaczego się naćpała. Już nieważne, rzuciła to pewnie obok zapalniczki i dym w stronę okna wydmuchała, dopiero po czterech zaciągnięciach na niego ponownie spoglądając. Nie spodziewała się takiego wybuchu, a już w szczególności nie spodziewała się jego poranionej ręki. Podeszła więc do niego, za koszulkę złapała i lekko pociągnęła tak, żeby usta jego niżej się trochę znalazły.
- Uspokój się do chuja. - Też miała w coś ochotę przypierdolić. W niego najlepiej, za wszystko, nawet za to, że teraz dłoń mu krwawiła. Papierosa swojego mu w usta włożyła, koszulkę puściła, a rękę chwyciła. Wyglądało paskudnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://art-academy.forumpl.net/t528-florence-turner http://art-academy.forumpl.net/t643-florencja http://art-academy.forumpl.net/t644-flo
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall   

Powrót do góry Go down
 
Pokój #4 - Alex Odell & Grigori Douvall
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
art academy
 :: 
Pokoje chłopców
-
Skocz do: